środa, 20 marca 2013



Rozdział 2

                    
                                                              -Nadiene-

Obudziłam się w jakimś pokoju, to napewno nie było pomieszczenie, w którym budziłam się zazwyczaj. Leżałam na  miękkim łóżku, przykryta jakimś kocem. Coś mi tu nie pasowało. Nie powinnam się tu znaleźć.
- Co zdarzyło się wczoraj? Gdzie ja jestem? Co to do cholery za miejsce?!- powiedziałam po polsku, unosząc lekko głos. Szybkim ruchem ściągnęłam z siebie koc i usiadłam na posłaniu. Dokładnie rozejrzałam się. Pokój tonął w luksusie. Nawet w Polsce nigdy nie widziałam takiego czegoś.
                                 
                                                                                                                           
                                      

- O fuck...-powiedziałam cicho i rozglądnęłam się jeszcze raz. Dopiero wtedy dostrzegłam chłopaka siedzącego na fotelu i z zaciekawieniem mi się przyglądającemu. To był ten sam chłopak co wczoraj, ten co wziął mnie ręce. Tak! Już wszystko pamiętam! Podczołgałam się na drugi koniec łóżka i skuliłam się tam. Bałam się, wątpię żebym mu zaufała, chociaż wygląda na miłego. 
Ten natychmiast wstał i podszedł do mnie. Nie wiedziałam co robić, więc jeszcze mocniej się skuliłam i czekałam na cios zadany w moją stronę, ale nie doczekałam się. Poczułam jak ktoś siada koło mnie. Nieśmiało podniosłam głowę. Patrzył na mnie, ale nie ze złością jak tamci zboczeńcy, tylko z troską.
-Nie bój się mnie... naprawdę nic Ci nie zrobię - powiedział dalej na mnie patrząc.
-Jesteś bezpieczna- mówił dalej. Pff tamci mówili to samo.
-Harry, jestem - przedstawił się i podał mi rękę. Siedziałam i patrzyłam raz na niego, raz na rękę. Nie wiedziałam czy mogę mogę mu zaufać, ale potrzebowałam tego. Z zawahaniem podałam mu nieśmiało rękę.
-Nadiene - powiedziałam jak najciszej, by mnie nie usłyszał, ale usłyszał i to chyba bardzo dobrze. Ten tylko się uśmiechnął i powiedział
- Napewno chcesz się umyć, proszę ręcznik.- mówił stale się do mnie uśmiechając.
- Łazienka jest prosto i na lewo- wyszczerzył się. Ja nie wiedząc co ze sobą zrobić, powoli wstałam i udałam się w tamtą stronę. Po chwili usłyszałam krzyk
- Czekaj! Ciuchy! - odwróciłam się i zobaczyłam koło mnie wyszczerzonego Harrego, trzymającego w ręce niebieską koszulkę i spodnie dresowe.
- Może nie są to jakieś bardzo damskie ubrania, ale myślę, że na razie mogą być. - powiedział Harry, wręczając mi ubrania. Wzięłam je i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Sukces! Uśmiechnęła się! - powiedział Harry wracając do pokoju, na tyle głośno, że to usłyszałam. Uśmiechnęłam się pod nosem i udałam się do łazienki. 
Gdy tylko weszłam, stanęłam jak wryta.
                                      

- Ha-Harry? Harry! - krzyknęłam. Usłyszałam szybkie kroki.
- Słucham?- odpowiedział ze spokojem
- Czy, czy tu jest napewno ta łazienka, o  której mówiłeś? - spytałam
- No tak, jeszcze jedna jest na dole, tylko, że z prysznicem. Jak chcesz to możesz się tam wykąpać. - powiedział
- Ni-Nie nie trzeba. - odpowiedziałam.
Harry uśmiechnął się serdecznie 
- Życzę miłej kąpieli - ukłonił się i wyszedł, zostawiając mnie samą w tej ogromnej łazience.
Rozebrałam się i weszłam do napełnionej już gorącą wodą wanny

                                                                         -Harry-

Nie spałem długo, może jakieś 2-3h. Śniły mi się koszmary. Cały czas przed oczami widziałem zakrwawioną i całą we łzach twarz dziewczyny. To przerażenie w jej oczach. W skrócie nie spałem prawie wcale. Przez większość czasu myślałem o niej, zastanawiałem się nad jej historią, skąd jest, gdzie jest jej rodzina.
Z moich rozmyślań wyrwały mnie dosyć głośne słowa, które napewno nie były po angielsku
- Co zdarzyło się wczoraj? Gdzie ja jestem? Co to do cholery za miejsce?! - powiedziała. Zaczęła rozglądać się po pokoju. Znowu to przerażenie w jej oczach. Nagle zauważyła, że sie jej przyglądam. Jej wyraz twarzy momentalnie się zmienił, tylko nie wiem na jaki. Wyglądała na zaskoczoną i jednocześnie przerażoną. Cofnęła się w sam kąt łóżka i skryła głowę w kolanach. Natychmiastowo wstałem i podszedłem do niej. Ta jeszcze bardziej się napięła i jakby czekała na moment kiedy wymierze jej cios. Delikatnie usiadłem na łóżku, chwilę potem ona nieśmiało podniosła głowę
-Nie bój się mnie... naprawdę nic Ci nie zrobię- powiedziałem patrząc na nią
-Jesteś bezpieczna.- Spojrzała na mnie dziwnym wzorkiem
- Harry jestem - przedstawiłem się wyciągając rękę. Patrzyła raz na rękę raz na mnie raz na rękę. Zaczynałem czuć się trochę niezręcznie, kiedy nagle podała mi rękę
-Nadiene- powiedziała bardzo cicho, ale usłyszałem i to bardzo dobrze. Uśmiechnąłem się
- Napewno chcesz się umyć, proszę ręcznik.- szczerzyłem się
 -Łazienka jest prosto i na lewo - powiedziałem na co ta bardzo powoli wstała z łóżka, wzięła ręcznik i cały czas mnie obserwując skierowała się w stronę łazienki. Chciałem schodzić na dół, kiedy przypomniałem sobie, że Nadiene nie ma przyzwoitych ubrań. Szybko zawróciłem do szafy wyciągnąłem z niej jakiś dres i koszulkę.

- Czekaj! Ciuchy! - krzyknąłem. Odwróciła się i spojrzała mi w oczy. Jej paczadła były takie hipnotyzujące.
- Może nie są to jakieś bardzo damskie ubrania, ale myślę, że na razie mogą być. - podałem jej ubrania i wyszczerzyłem się. Odbierając ubrania, delikatnie się uśmiechnęła.
Wracając dosyć głośno powiedziałem do siebie
- Sukces! Uśmiechnęła się! -  po czym poszedłem do pokoju sam się przebrać. Nie minęło 5 minut kiedy usłyszałem krzyknięcie
- Ha-Harry? Harry! - szybkim krokiem skierowałem się w stronę łazienki
- Słucham?- zgadnijcie co tam zastałem. Nadiene stała w wejściu z wymalowanym na twarzy szokiem. Wyglądała komicznie.
- Czy, czy tu jest napewno ta łazienka, o  której mówiłeś? - spytała powoli, bardzo powoli i ostrożnie
- No tak, jeszcze jedna jest na dole, tylko, że z prysznicem. Jak chcesz to możesz się tam wykąpać. - powiedziałem uprzejmie (tak przynajmniej myślę)
- Ni-Nie nie trzeba. - odpowiedziała znowu powoli i ostrożnie, jakby bała się, że jak coś powie to zrobię jej krzywdę
- Życzę miłej kąpieli - ukłoniłem się jak na gentelmena przystało i zostawiłem ją samą
Nadiene jest czarująca. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, jak to się tam mówi "miłość od pierwszego wejrzenia", ale nie chciałem jej zrobić krzywdy. Zszedłem na dół i zacząłem robić śniadanie.
Minęło już dobre 30 minut a jej dalej nie ma. Zacząłem się niepokoić.
Poszedłem na górę i zapukałem do drzwi. Nikt nie odpowiedział. Zapukałem jeszcze raz, też nic.
- Halo, Nadiene, żyjesz?!
-Nadiene ile można siedzieć w łazience?! - po chwili dziewczyna otworzyła drzwi, ale....




Witam, Witam!!! co tam u was ?? Przepraszam że zdjęcia nie są jakieś taki luksusowe tak jak było w tekście, ale te chyba najbardziej mi pasowały ;) mam nadzieję, że się nie obrazicie ;)
BARDZO WAS PROSZĘ TO DLA MNIE WAŻNE
            CZYTASZ=KOMENTUJESZ 
5 komentarzy = następny rozdział ;)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz